Urodziłem się w więzieniu…

Tomek

Tomek

Świadectwo:
Historia, którą chcę się z wami podzielić jest tylko fragmentem mego życia. Życia, które było przepełnione złem, gdzie nie było miejsca dla wiary, dla Boga. Tak przyznaję – to podłe, ale jak zauważyliście użyłem słowa nie było… Mam na imię Tomek. Urodziłem się w Zakładzie Karnym. Moja mama nie przejawiała zainteresowania swoim synem – czyli mną, co też było powodem, iż wychowywał mnie przez pewien czas mój Dziadek. Dziadek bardzo mnie kochał i troszczył się o mnie. Był wyjątkowym człowiekiem ale nie wszyscy tak uważali i w dniu 24 grudnia, kiedy wszyscy przygotowywali się do wieczerzy wigilijnej – przyjechała po mnie  milicja. Pewna pani twierdząc, że zabierają mnie do również dobrego domu, czyli Pogotowia Opiekuńczego… odebrała mnie Dziadkowi…

 To był straszny dzień, dzień który zapoczątkował późniejsze wydarzenia w moim życiu…Tak-przebywałem w różnych Domach Dziecka, skąd uciekałem, gdzie miały miejsca pierwsze drobne kradzieże. Gdy Dom Dziecka nie mógł poradzić sobie z moim wychowaniem, zdecydowano o umieszczeniu mnie w poprawczaku.. Jednak i ta decyzja niczego nie zmieniła. Nadal uciekałem kradłem, poniżałem i biłem innych, a czym byłem starszy tym bardziej byłem bezwzględny. Po opuszczeniu poprawczaka z ogromnym bagażem przestępstw trafiłem do więzienia. Nowi ludzie, nowe znajomości, ale nie zawarłem tej najważniejszej znajomości z Jezusem Chrystusem. Kolejne wyjścia na wolność powodowały, ze brnąłem w to bagno. Sam nie wiem który to raz siedzę za kratami. Łatwiej by mi było powiedzieć, kiedy nie siedziałem. Nie chcę wdawać się w szczegóły. Bardzo wiele miejsca by to zajęło. Jednak coś bardzo bardzo ważnego i szczególnego wydarzyło się w moim życiu. Obecny wyrok, który odsiaduję jest dość długi, bo piętnastoletni. Gdy tym razem zostałem skazany nie przypuszczałem nigdy, że coś tak wyjątkowego mnie spotka.
Był to smutny dzień dla całego świata. Z ogromną uwagą śledziłem ciężką chorobę ojca Świętego Jana Pawła II. W pewnym momencie spiker powiedział, że prawdopodobnie Ojciec Święty Jan Paweł II nie żyje. Łzy spływały mi po policzkach. Zdałem sobie sprawę, że ojciec Święty jest mi bliski, że pokochałem tego wyjątkowego człowieka i zaczęło się dziać ze mną coś niezrozumiałego. To ciepło, które przeszywało moje serce i łzy, które temu towarzyszyły. Ja który byłem bez uczuć płaczę i czuję. Nie zapomnę słów, które wtedy wypowiedziałem „Przepraszam ciebie Jezu Chryste i ciebie Ojcze Święty”. Prosiłem Jezusa Chrystusa, żeby przytulił do swego serca Ojca Świętego. Złożyłem również przysięgę Jezusowi Chrystusowi, że nigdy już Go nie zawiodę i oddaję Mu sie bez reszty. Tyle myśli i uczuć pojawiło  się we mnie. Dobro i miłość którą mógłbym każdego obdarzyć. By jednak wszystko się wypełniło, wewnątrz coś mi podpowiadało bym wyznał Bogu swoje grzechy. Nie ukrywam – to było trudne ale przeczytałem książeczkę pt.:„Przeciwko Tobie zgrzeszyłem”. Spisałem grzechy na kartce, by niczego nie pominąć. Spowiedź trwała długo. Były łzy, a potem radość i taka lekkość w sercu. Jezus Chrystus zamieszkał w moim sercu. W dniu śmierci Ojca Świętego Jana Pawła II Bóg wyznaczył Mu ostatnie zadanie (to moje spostrzeżenie) aby otworzył mi drzwi do Nowego Życia, życia w Jezusie Chrystusie.
Pomyślicie, że to wszystko ale tak nie jest. Jeszcze wiele przede mną pracy. Dziś modlę się i proszę „Nie pozwól mi Jezu upaść”. Każdego dnia poznaję i odkrywam boże Miłosierdzie przez pismo Święte, modlitwę , różaniec. Pomagają mi w tym wspaniali ludzie  Duchowni i świeccy oraz moi duchowi rodzice ze wspólnoty ewangelizacyjnej. Tak – zapytacie jak to ? Oni są moimi Aniołami, którzy prowadzą moją edukację i są tacy jacy powinni być rodzice. Kochani, ja kiedyś rodziców nie  miałem, a Ci okazali mi tyle serca. Tak więc widzicie jak świętym jest Jan Paweł II, za którego wstawiennictwem otrzymałem łaskę Bożą i pomimo, że jestem w więzieniu jestem szczęśliwy… Już nie jestem sam – jest we mnie Jezus Chrystus Syn Boży. Opuścili mnie rodzice, bliscy, a On Bóg Ojciec Was wszystkich – czekał, czekał na mój powrót i wierzył, wierzył we mnie.
Odnieść się pragnę do faktu iż od niedawna nawiązałem kontakt z osobą, która była najbliżej Ojca Świętego Jana Pawła II, czyli z Kardynałem Stanisławem Dziwiszem. Poprosiłem, by pozwolił  mi poznać bliżej Ojca Świętego J P II. Kard. Dziwisz przysłał mi książkę pt.: „Świadectwo”. Przytoczę fragment listu :”On wcale nas nie zostawił. Czujemy Jego obecność. Doznajemy licznych Łask przez Jego wstawiennictwo” – czego kochani ja doświadczyłem osobiście. Kard. Dziwisz prosi mnie po modlitwę w Jego intencji. Dlatego i ja Was proszę, módlmy się za tych, którzy głoszą Słowo Boże i prowadzą nas drogą Światłości aby Bóg Im błogosławił i obdarzył ich bezmiarem swych Łask. Na koniec i ja będę prosił Maryję Matkę Was wszystkich, by za jej pośrednictwem, Jezus Chrystus obdarzył Was swymi szczególnymi Łaskami i błogosławił wam każdego dnia.

Jezu ufam Tobie !

Tomek

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, rozważ jego skomentowanie lub skorzystanie z RSS-a i w konsekwencji otrzymywania informacji o nowych wpisach do Twojego czytnika.

Komentarze

Brak komentarzy.

Wybacz, komentowanie tymczasowo zabronione.