Ojciec Peter Roocey w więzieniu w Bydgoszczy

Jesienią 2004 roku z różnych stron zaczęły napływać informacje, że do Bydgoszczy na zaproszenie o.o. Jezuitów , przyjedzie niezwykły kapłan ” uzdrowiciel”, który dużo się modli ale je tylko raz dziennie. Nie zrobiło to na mnie specjalnego wrażenia, przecież na każdej mszy świętej spożywam Ciało samego Jezusa Chrystusa. Dopiero książka pt. „Człowiek bożych cudów i upodobania” otworzyła moje serce” na charyzmat Ojca Petera. Zdążyłam przeczytać kilkanaście stron, aż do momentu jak ojciec modlił się na cmentarzu za gangsterów w Chicago, zerkając na zegarek, ponieważ wybierałam się ze wspólnotą ARKA na cotygodniowe spotkanie ewangelizacyjne do więzienia w Bydgoszczy. Tam na każdym spotkaniu odmawiamy koronkę do Miłosierdzia Bożego, Różaniec, czytamy Pismo Święte, jest katecheza no i oczywiście wspólny śpiew, przy dźwiękach gitary. Książkę o Ojcu Peterze wzięłam ze sobą oraz skserowaną dla każdego uczestnika spotkania modlitwę o cud ze zdjęciem Ojca.

Spotkanie modlitewne było bardzo owocne. Każdy szczegół z życia Ojca był chłonięty przez skazanych: oczywiście te biedne oczy, które Jezus uzdrowił w odpowiedzi na wiarę Matki, przepiękny szturm różańcowy do nieba, bezwzględne posłuszeństwo Kościołowi wobec zakazu posługi uzdrawiania za rada św. Ojca Pio,no i pamięć w modlitwie o tych, którzy rządzili miastem trochę inaczej tak jak Al Capone…

Wszyscy odmówiliśmy modlitwę o cud, powierzając Bogu i Niepokalanej Dziewicy
swoje zranienia, a szczególnie tę jedną sprawę która leży każdemu na sercu.

Nasi bracia zapragnęli uczestnictwa we Mszy Świętej w kościele Ojców Jezuitów, aby otrzymać błogosławieństwo Ojca Petera. Mogliśmy odpowiedzieć tylko jedno : „Módlcie się, bo Pan Bóg wszystko może.” Dwa tygodnie później Ojciec Peter Rookey wraz z osobami towarzyszącymi przyjechał na spotkanie ze skazanymi do więzienia. Napięcie było ogromne, gdyż książki o Ojcu krążyły wśród więźniów i było wiadomo, że często błogosławieństwu Ojca Petera towarzyszy odpoczynek w Duchu Świętym. Więźniowie podświadomie na to czekali,a ja z pewną obawą analizowałam różne scenariusze wydarzeń np. obsługa ZK, skazani, zaproszeni goście czy osoby posługujące doznają „odpoczynku”. Jest to wiadomo miejsce o podwyższonej dyscyplinie, a poza tym grypsujący nie dotknie nawet kubka kolegi,a co dopiero taka sytuacja, gdzie jeden musi być podporą dla drugiego. 

Pan Bóg miał inny plan. Odpoczynku w Duchu Św. podczas błogosławieństwa doznali goście towarzyszący Ojcu, a całe zgromadzenie w tym czasie kontynuowało różaniec.

Ojciec Peter zakasował wszystkich swoim powitaniem: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus, Jestem gangsterem z Chicago swoje kolty zostawiłem w Stanach”. Pojawiły się delikatne uśmiechy na twarzach, pierwsze lody zostały przełamane. Później w bardzo interesujący sposób opowiedział o trzykrotnym zaparciu się Piotra, którego imię nosi, o różnych więzieniach,a przede wszystkim o rzymskim więzieniu Św. Pawła i więzieniu Św. Maksymiliana – Oświęcimiu.

Na następnych spotkaniach przypominaliśmy sobie słowa Ojca Petera o ostatnich chwilach Św. Maksymiliana, który swojej oprawczyni, robiącej z rozkazu zastrzyk śmierci, dał różaniec zrobiony z chleba mówiąc: ” Weź go, on doprowadzi cię do nieba .” Ta osoba przeżyła głębokie nawrócenie i podczas uroczystości kanonizacyjnych Św. Maksymiliana była obecna na Placu Św. Piotra w Rzymie. Więźniowie dzielili się swoimi osobistymi przeżyciami. Byli tacy, którzy otrzymali odczuwalną łaskę.

Nie było możliwości czasowych ze strony Ojca , żeby odwiedzić inne Zakłady Karne tam, gdzie jako Fundacja Instytut Św. Brata Alberta mamy cykliczne spotkania ewangelizacyjne: w Koronowie, w Inowrocławiu, w Grudziądzu u kobiet i u mężczyzn. Natomiast we wszystkich Zakładach Karnych nasi ” podopieczni” otrzymali modlitwę o cud z zachętą, aby codziennie ją odmawiać, a całe spotkanie było poświęcone posłudze Ojca Rookey’a . W Grudziądzu słowa modlitwy poprzedziło świadectwo matki, która przebaczyła mordercy swojego syna.

Gorzej jest z tymi, którzy obrazili się na Pana Boga. Mamy w Koronowie Pawła, który twierdzi, że Pan Bóg ciągle mu dokłada, a nie szuka winy w sobie. Często na spotkaniach zachowuje się jak „adwokat diabła” . Ostatnio, kiedy wychodził z kolejnego spotkania ARKI zapytałam, czy może chce przeczytać książkę „Człowiek bożych cudów i upodobania” – dodając, że ten zakonnik to ciekawy facet.

Na następne spotkanie Paweł nie mógł przyjść ale przesłał odpowiedź „Książkę przeczytałem, bardzo ciekawa. Szkoda , że nie jest poparta zaświadczeniami lekarskimi.
Urodziłem się tego samego dnia i miesiąca co Ojciec Peter. Ciekawe !”

Drogi Ojcze Peter, to dla Ciebie zadanie abyś nieustannie błogosławił Pawła i wszystkich więźniów, a szczególnie uczestników grup modlitewnych w Zakładach Karnych.
Dziękujemy za posługę Ojca, za wiarę, miłość i ofiarność.Z Panem Bogiem
Ania – wspólnota ARKA

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, rozważ jego skomentowanie lub skorzystanie z RSS-a i w konsekwencji otrzymywania informacji o nowych wpisach do Twojego czytnika.

Komentarze

Fajny blog. Pozdrawiam.

Wybacz, komentowanie tymczasowo zabronione.